Czwartek, 17 maja 2012

Pardon

Poppolityka. Prawdy, emocje i pogłoski

Profil użytkownika:

Profil usunięty
Profil usunięty
Ilość odwiedzin: 52142

Ulubione blogi:

Brak ulubionych
RSS

Blog użytkownika

Sobota [13.12.2008, 22:27]
Według informacji PAP wojska Federacji Rosyjskiej zajęły wioskę gruzińską Perewi w pobliżu Osetii Południowej, skąd wyparły lokalną policję. Zgodnie z doniesieniami  strony gruzińskiej akcję przeprowadziły oddziały rosyjskie w sile około 500-600 ludzi. 

Informacje powyższe zostały potwierdzone przez misję UE zajmującą się monitorowaniem zawieszenia broni, z tym wyjątkiem, iż przedstawiciele misji nie byli w stanie podać liczebności agresora.

W piątek napastnicy wycofali się z wioski, by zająć ją ponownie wraz z nastaniem zmierzchu.

Bez wątpienia tak jaskrawe przypadki łamania rozejmu, w połączeniu z zaczepnymi działaniami podporządkowanych Rosji  południowoosetyjskich sił bezpieczeństwa nie służą pokojowemu procesowi w regionie.

Z punktu widzenia Polski istotniejsze jednak wydaje się być niepokojący stosunek władz Federacji względem prawa międzynarodowego, oraz łatwość z jaką Rosjanie używają argumentów siłowych. Myślę, że obawy przed naszym "sąsiadem" nie są tak bezpodstawne jak chciałyby to przedstawić siły związane z małą, kanapową partyjką wspierającą wszelkie szkodzące naszemu krajowi inicjatywy.

Pozostaje pytanie jakie środki należałoby przedsięwziąć w sytuacji, gdy stosunki naszego kraju z Rosją są w najlepszym razie napięte, jeśli nie wrogie. Jesteśmy co prawda członkiem NATO, lecz czy to powstrzyma rosyjską wierchuszkę przed wywoływaniem incydentów granicznych, a w efekcie również konfrontacją?

Być może w świetle powyższego pomysł budowy bazy amerykańskiej na naszym terytorium nie jest nierozsądny? Rosjanie są przygotowani do konfrontacji z Polską, lecz zapewne dwa razy pomyślą nad zaatakowaniem kraju, w którym stacjonują wojska super-mocarstwa. Nie jest to oczywiście rozwiązanie idealne, wszak znane są incydenty związane z zachowaniem amerykańskich wojaków w różnych krajach, lecz należy się zastanowić co stanowi mniejsze zło. Niewygodna obecność amerykanów, czy może perspektywa otwartej konfrontacji z Rosją?
37 komentarzy

Piątek [12.12.2008, 16:55]
Przeglądając dziś portale informacyjne, trafiłem na kolejne potwierdzenie owej tezy, którą od dawna raczą nas środowisko homoseksualno- lewicowe.

Przyjrzyjmy się zatem wyczynom tych delikatnych i wrażliwych ludzi, jakże różniących się od nas, podłych "heteryków". Wszak osobnik hetero jest według nich najprawdopodobniej pedofilem, a już na pewno molestuje przedstawicielki płci przeciwnej, gdyż kto by w ogóle mógł myśleć, że kobieta mogłaby chcieć mieć coś wspólnego z jakimś facetem. Każdy pederasta dobrze wie, że facet powinien podrywać faceta, a kobieta kobietę. Żeby nasze dzieci nie miały co do tego wątpliwości przedstawiciele "branży" wydali nawet specjalne książeczki promujące modę na zboczenie wśród najmłodszych, niezdolnych do krytycznej oceny rzeczywistości ludzi, którzy bez wątpienia są najłatwiejszymi ofiarami dla każdego zboczeńca. Przejdźmy jednak do meritum:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,18011,title,Gwalc...

Powyższy artykuł pokazuje typowe zachowania godowe bohaterów owej GD, a więc brutalny gwałt zbiorowy na bezbronnym, upośledzonym nieletnim. Dzięki "tolerancji" takie zachowania coraz częściej będą miały miejsce. Być może nawet jakiś "postępowy" prawodawca spod czerwonego sztandaru uzna, iż należy je zdepenalizować, wszak nie można karać kogoś za to, że zachowuje się zgodnie z własną naturą, nieprawdaż? Zresztą jakże można karać delikatnych, subtelnych ludzi jakimi zdaniem "postępowych" polityków są geje ?

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,18-lat...

Kolejny przykład interakcji homoseksualisty z nieletnimi. Zapewne to przypadek, w końcu jakże można zarzucać homosiom pedofilię. Zarzut ów byłby zdecydowanie nieprawdziwy. Przynajmniej w świetle poprawności politycznej, gdyż przytaczane już nie raz przez różnych bywalców tego forum mówią same za siebie. Swoją drogą mamy tu do czynienia z ciekawym przypadkiem geja-homofoba, pomagającego innym zbokom przenieść się do wieczności.

Tyle "dobrego" opisano jedynie dzisiaj, w przeszłości wyczyny "mniejszości" były jeszcze ciekawsze, lecz to temat rzeka, którego absolutnie nie da się omówić w jedno popołudnie.

167 komentarzy

Wtorek [18.11.2008, 16:26]
Jak donosi PAP Waldemar Pawlak wpadł na cudowny pomysł ominięcia chorych przepisów unijnych dotyczących emisji dwutlenku węgla.

Pozwolę sobie zacytować wypowiedź wicepremiera:
Równie dobrze, jeśli będą zbyt wysokie koszty uprawnień (za emisje CO2), to możemy zainwestować na Ukrainie czy Białorusi, tam wybudować elektrownię węglową, gdzie nie będzie opłat za emisje, i bezpośrednio importować prąd

Wypowiedź owa ma związek z propozycjami Komisji Europejskiej dotyczących sprzedaży na specjalnych aukcjach praw do emisji CO2 od 2013 roku. Wysoki koszt owych pozwoleń ma na celu wymuszenie przejścia na bardziej przyjazne środowisku metody produkcji energii, niż stosowane dotychczas najczęściej elektrownie węglowe.  W przypadku naszego kraju, którego gospodarka energetyczna opiera się na węglu w 94% oznaczać to może podwyżki cen energii nawet o 90 procent.

Jak widać istnieją metody na ominięcie obłąkańczych przepisów, wprowadzanych w dodatku w dobie szalejącego kryzysu ekonomicznego, lecz czy na pewno przeniesienie produkcji energii poza tereny Unii jest tym o co światłym komisarzom chodziło? Jest to kolejny przykład bezmyślnej działalności pseudo-ekologicznej, która z ochroną środowiska nie ma nic wspólnego, za to bez wątpienia pogłębić może skutki kryzysu. W końcu po co mielibyśmy produkować energię w swoim kraju zatrudniając do tego Polaków, skoro dzięki bezmyślności domorosłych ekologów prąd można kupować spoza Unii, dając przy tym zatrudnienie pracownikom tamtejszych zakładów, których nie obowiązują wzięte z kosmosu normy. Środowisko na tym nie zyska, ani nie straci, za to jak zwykle za fanaberie i dobre samopoczucie władzy zapłacimy my, zwykli obywatele.
113 komentarzy

Poniedziałek [17.11.2008, 23:53]
Na skutek przeprowadzonego w niedzielę referendum, niesławny prezydent miasta Olsztyn, wspomniany już na Pardonie w artykule Redaktora Rybickiego, Czesław Jerzy Małkowski utracił swoje stanowisko.

Jak wiemy został on oskarżony o molestowanie podległych mu pracownic, w tym o gwałt na jednej z nich. W sprawie tej wciąż toczy się postępowanie, a sam fakt, że już 22 stycznia "Rzeczpospolita" opisała aferę dotyczącą Małkowskiego, a 29 lutego został on tymczasowo zatrzymany wskazywałby, iż sprawa nie jest wcale tak oczywista, jak chciałoby tego wiele kierujących się niezdrowymi emocjami, bądź mającymi interes w odwołaniu Prezydenta osób. Poprzez referendum Radzie Miasta udało się doprowadzić do swoistego linczu na człowieku, który nie został skazany prawomocnym wyrokiem, a więc w myśl Art. 42. ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, a także Art. 5 § 1 kodeksu postępowania karnego wciąż jest niewinny.

Jest to bardzo niebezpieczny precedens, gdyż otwiera drogę do represjonowania osób, którym nie udowodniono winy, na które padł jedynie cień podejrzeń. Bardzo łatwo jest oskarżyć o molestowanie, a stosowanie wobec oskarżonych podobnych środków jest jedynie nieco bardziej cywilizowaną wersją wieszania poprzez rozwścieczony motłoch z widłami i pochodniami.

Warto przy tym nadmienić, iż głównym inicjatorem owego rozwiązania była Platforma Obywatelska współrządząca uprzednio w Radzie Miasta wraz z prezydenckim klubem Po prostu Olsztyn.

Prezydent Małkowski, jeśli jest winny, bez wątpienia powinien ponieść karę adekwatną do popełnionych czynów. Niemniej, póki wina jego nie zostanie udowodniona, nie może być w żaden sposób represjonowany z tytułu zarzucanych mu czynów, gdyż wciąż dotyczy go wspomniane wcześniej domniemanie niewinności. Niedzielne referendum można uznać za kolejne zwycięstwo negatywnych emocji nad zdrowym rozsądkiem i porządkiem prawnym obowiązującym w III RP.

Ciekawi mnie który wójt, burmist lub prezydent miasta stanie się kolejną ofiarą podobnych rozwiązań. Wszak bez wątpienia Małkowski nie jest jedynym, którego można odwołać stosując takie metody. Szlak został przetarty, więc bez wątpienia kolejny raz będzie znacznie łatwiejszy.
45 komentarzy

Czwartek [18.09.2008, 15:40]
Całkiem niedawno mieliśmy okazję dowiedzieć się o tym, że brytyjski minister spraw zagranicznych padł ofiarą wysublimowanej, iście radzieckiej sztuki dyplomacji zaprezentowanej przez swego rosyjskiego odpowiednika, Siergieja Ławrowa. Nieumiejętność sformułowania poprawnej odpowiedzi w języku Puszkina, na subtelną w treści wypowiedź "rosyjskiego Lindy" w języku Szekspira, z całą pewnością przyczyniła się do owej, pożałowania godnej klęski brytyjskiego dyplomaty.

W trosce o nasz korpus dyplomatyczny znalazłem stronę internetową zawierającą informacje dotyczące podstawowego słownictwa rosyjskiego, które każdy szanujący się minister spraw zagranicznych, ambasador, konsul bądź attaché znać powinien, by móc poprowadzić z Ławrowem et consortes rozmowę na odpowiednio wysokim poziomie. Strona jest, niestety, w językach obcych, co może utrudnić zapoznanie się z jej treścią, lecz czegóż się nie zrobi, by pogawędzić z naszymi zacnymi sąsiadami w sposób, który najwyraźniej preferują?

http://www.russki-mat.net/
65 komentarzy

Środa [ 3.09.2008, 16:45]
Dzisiejsze, specjalne wydanie ukulturalniania poświęcimy bezpiece, policji i innym formacjom strzegącym PRL-u przed takimi jak my, czyli zaplutymi karłami reakcji. Bez wątpienia nie oprzemy się szczeremu przesłaniu bijącemu z tych wierszy. Zacznijmy od dzieła pana Woroszylskiego:


Młodym- aby rośli, dojrzewali.
Ojczyźnie- socjalistycznego szczęścia.
No a czego mam dziś życzyć wam,
towarzysze ze Służby Bezpieczeństwa?
Noc noworoczna, jak to noc.
Cicha. Księżyc, obłoczki-czyż im nie ufać?
Ale wróg w te noc, jak i w inne, czyha.
wam w te noc jak we wszystkie inne-czuwać. Towarzysze moi, silni i twardzi,
przyjaciele moi, niezawodni, pewni
-wybrano was, najlepszych z klasy i partii,
byście Rewolucji jak córki strzegli
Na horyzoncie - socjalizm !
Aby szybciej doń dotrzeć dołożymy:
-jedni węgla serdecznego,
drudzy wierszy.
A wam - nerwy napinać nocami
oczy wytężać dobrze
i dłonią nieubłaganą dusić gada dywersji.

 
Nie jest to oczywiście jedyny wiersz tego typu. Przedstawię teraz fragment wiersza Brzechwy dotyczący NSZ-u i dzielnych policjantów go zwalczających. Niestety, nie udało mi się zdobyć pełnej wersji tego uroczego utworu:

 
"Ballada o dwóch facetach"

Byli sobie dwaj faceci Zbudowani jak atleci (... )

Gdy przyjechał sędzia z Warki Pokrajali go w talarki.
W mieście bojąc się odwetu,
Na noc szli do NSZ-tu,
I szerzyli terror w lesie, Jak to pisze się w " Expresie " (... ) Ale szedł milicjant pieszy
I wygarnął w nich z pepeszy (... )
Byli sobie dwaj faceci,
Dwóch facetów zabił trzeci,
Nad ich grobem słonko świeci.

 
Cudowne, prawda? Przypominam, że pan ten jest dziś patronem wielu szkół. Nie ma to jak dobry wzór dla młodzieży.
 
Dzisiejszy, specjalny odcinek, zakończę wierszem, który z całą pewnością zdobędzie całą rzeszę fanów. Krzysztof Gruszczyński, poprzez swój utwór poinformuje nas co sądzi o wielkim wzorze dla wszelkiej maści komunistów, socjaldemokratów, syndykalistów i innego czerwonego pomiotu. Już sam tytuł jest iście zabójczy, a dalej jest tylko lepiej:


STALIN, INŻYNIER NASZYCH MARZEŃ

Kto twardo w bitwie trwa upartej
przeciw ciemnościom i bezprawiu,
ten umie pokierować wiatrem,
ten słońcu wymagania stawia.
Kto strzegł jak oka rewolucji,
kto do zwycięstwa wiódł narody,
ten umie rzeki bieg odwrócić,
ten prawa stwarza dla przyrody.
To Stalin lasy w pochód śle,
rzekom w pustynie płynąć każe,
Stalin - towarzysz, Stalin - wódz,
Stalin - inżynier naszych marzeń.

 
Naprawdę nie wiem jakim prochom zawdzięczał wenę autor owego dzieła, ale to musiało być coś wyjątkowego.
Na dziś to wszystko. Jeśli ktoś pragnie więcej takich dzieł, zalecam w przyszłości głosowanie na SLD i innych podobnych komuchów dumnych z dokonań PRL-u. Z pewnością pod ich światłymi rządami pojawią się wkrótce poeci sławiący ZSRE. Ciekaw tylko jestem kto będzie stwarzać prawa dla przyrody i zawracać rzeki. Z pewnością pojawi się jakiś wódz odpowiedniego formatu...
63 komentarze

Niedziela [31.08.2008, 21:17]
Minęło już trochę czasu i z całą pewnością wszyscy miłośnicy socjalistycznej poezji pragną kolejnych wierszy tak, jak każdy szanujący się komunista kułaczo-burżuazyjnej krwi. Całe szczęście, że płodni poeci socjalistyczni, bez wątpienia wspomagani przes prężny, bolszewicki przemysł spirytusowy, pozostawili nam po sobie iście nieprzebrane pokłady mądrości, od której sam Lenin dostałby zawrotu głowy. Rozpoczniemy mocnym akcentem, mianowicie utworem Włodzimierza Majakowskiego, radzieckiego poety, którego bez wątpienia wszyscy dziś pokochamy:


"Hymn do obiadu"
 

Sława wam, idące na obiad miliony,
jak stado bydła puszczone na potraw!
którzyście wymyślili beafsteaki; buliony
i różnego jedzenia tysiące potraw,
 

Choćby pocisków młotem twardym
tysiące Reimsów udało się rozbić -
tak samo będą nóżki miały pulardy,
i oddychać tak samo będzie rostbeaf.
 

Żołądka nie zarazi wieczności taniec
wielkością śmierci dla nowej ery!
Żołądek nie może chorować na nic,
oprócz appendycytu i cholery!
 

Niech w sadle z oczek zostaną szpary,
i tak ci je na próżno ojciec poznaczył.
Na ślepą kiszkę, choć włóż okulary,
kiszka i tak nic nie zobaczy.
 

Tak, ci nie gorzej. Możesz mu mięć za złe:
Gdybyś miał same usta bez czaszki i wypchnął
od razu do ust by ci wlazła
cała faszerowana tykwa.
 

Leżże spokojnie bezoki, bezuchy,
z pierogiem w garści zamiast bukietu,
a dzieci twoje na twoim brzuchu ,
będą ci grały w krokieta. .
 

Śpij, niech nie wmącą się w sen twój zdrowy
eksplozje jakieś, co światem trzęsą.
Dużo jeszcze mleka mają krowy
i moc na świecie wołowego mięsa.
 

Gdy ostatniemu wołu poderżną gardło
i kłos ostatni na bułki zerwą,
ty, żeby z głodu ci się nie zmarło, -
z gwiazd sfabrykujesz konserwy.
 

A jeśli umrzesz od kotletów i bulionów,
na pomniku wypisać każemy ci wdzięczni:
"Na tyle to i tyle kotletów milionów,
twoich czterysta tysięcy".


Jak widać poeci radzieccy nie wahali się poruszać trudnych tematów, nie zrozumiałych dla każdego, kto ośmiela się podejść do ich dzieł nie wzmocniwszy się uprzednio kilkoma głębszymi, które w iście magiczny sposób ułatwiają odbiór proletariackiej poezji, chroniąc zarazem przed obłędem, który owa może spowodować. Tak czy inaczej prawdziwy komunista trzeźwy nie chodzi, więc by zrozumieć tych ludzi kilka "strzałów", bądź drinków jest co najmniej wskazane. Kolejny wiersz majaczącego coś w malignie pana Majakowskiego wytłumaczy nam, czym jest rewolucja i dlaczego należy ją wielbić. Oczywiście, jak wszyscy nieoświeceni antykomuniści możemy sądzić, że chodzi jedynie o promowanie kradzieży, bandytyzmu, gwałtów, morderstw, tortur i innych prawdziwie lewicowych cnót. Spójrzmy jak bardzo się mylimy:


"Oda do rewolucji"
 

Tobie,
wyśmiana
ujadaniem baterii,
językami bagnetów
pokąsana pstro, -
jak łachman postrzępiony
czerwonej materii
ody tryumfalne
"O"!
O zwierzęca!
O dziecinna!
O groszowa!
O straszna!
Jakim imieniem cię jeszcze nazwali?
Jaką ukażesz jutro swą twarz nam?
Smukłej budowli, .
czy kupy zwalisk?
Maszyniście
zakutemu w żelazo,
górnikowi rwącemu pokłady rud
kadzisz,
kadzisz w niemej ekstazie,
wysławiasz ludzki trud.
A jutro
święty
z swych kopuł hydry
otrząsa dymu gryzący krem luf -
twoich sześciocalówek tępodziobe świdry
druzgocą tysiąclecia Kremlów.
Sława!
Gdy w morzu zabłądzi sternik,
(gwizd syren ostry krwią trwogi ociekł)
ty ślesz marynarzy
na tonący pancernik,
gdzie
zapomniany
miauczał kociak.
A potem
nocą wychodząc na łów, -
czub zawadiacki na smagłym torsie,-
kolbami siwych gnasz admirałów
głową w dół
z mostu w Helsingforsie.
Wczorajsze rany nim zdążysz przykryć,
już znowu tryska z nich krew czerwona.
Tobie -
mieszczańskie:
- bądź przeklęta po trzykroć! -
i moje,
w poety,
- o bądź po trzykroć błogosławiona! -


Iście socjalistyczny zapał w połączeniu z bolszewicką bezmyślnością, gdyż kto by chciał myśleć samodzielnie w kraju, w którym Stalin, NKWD i wspaniały, edukacyjny system łagrowy wskazują jednoznacznie, iż kolektywne myślenie sterowane przez wierchuszkę partii jest jedynym, które przy pewnej dozie szczęścia zapewnić może naturalną przyczynę zgonu?
Czymże jest dziś prawdziwy, nowoczesny komunista bez obnoszenia się swoiście pojętym "patriotyzmem" i twierdzenia, że wmawianie mu internacjonalizmu jest niczym gombrowiczowskie "robienie gęby"? Przyjrzyjmy się i temu zjawisku. Proszę państwa, specjalnie dla was, Elżbieta Szemplińska:

 
"Prawdziwa ojczyzna"


 Dawno,
jeszcze byłam dzieckiem,
napisałam w szkolnym zeszycie,
na święto niepodległości:
zamieniliśmy zabór niemiecki
na polski i siniał ze złości,
i grzmiał nauczyciel.

A potem,
kiedy knebel cenzury dławił gardła,
kiedy policja w nocy budziła kolbami,
kiedy Czechosłowacji,
Litwie,
pańska Polska wygrażała armatami
i białowłosy prezydent
wyroki śmierci pisał
na polskich komunardów,
i pod faszyzmu zaborem
proletariat ociekał krwią
my
pełni dumy i wzgardy,
my pełni wściekłości i rozpaczy,
myśmy myśleli:
w naszej prawdziwej ojczyźnie
inaczej
w ojczyźnie
gdzie sierp i młot.

Jak więc teraz mamy płakać po Warszawie?
Jak żałować kawiarń, kościołów, zamku?
kiedy dla nas
tamta Polska
to Polska burżujów i drani,
oficerów, obszarników, policjantów;
kiedy dla nas Warszawa
to stolica krzywdy,
stolica terroru,
stolica bezprawia.

My o inną walczyliśmy Polskę,
inną w sercach kryli przed szpiclem,
dobrą jak matki spojrzenie,
wolną jak ptaków lot,
ojczyznę sprawiedliwą,
ojczyznę, w której czerwień
i sierp,
i młot.


Wiemy już na czym polega lewicowy patriotyzm. Myślę, że na jakiś czas starczy nam owej cudownej poezji, gdyż i tak co wrażliwsi są zapewne na granicy obłędu po zapoznaniu się z tak wspaniałymi dokonaniami naszych czerwonych "przyjaciół". W starciu z literackimi wynurzeniami socjalistycznych literatów, nawet perspektywa otrzymania kuli w potylicę wydaje się być czymś humanitarniejszym. A przecież to jedynie drobna próbka, kropelka z niezmierzonego, czerwonego morza bezdennej głupoty, którą postanowił zaprezentować Wam autor tego cyklu.

Na końcu winien zostać umieszczony morał, lecz wierzę, że każdy miłośnik czerwonej poezji sam jest zdolny dojść do odpowiednich wniosków. Wszak nie jesteśmy komunistami i myśleć możemy samodzielnie.
800px-5PadriComunisti.JPG sld.jpg
203 komentarze

Sobota [30.08.2008, 16:16]
Witam ponownie członków naszego kółka miłośników bolszewickiego kunsztu literackiego. Mam nadzieję, że wszyscy zapoznali się z pierwszą porcją rozkosznej, lewackiej twórczości. Wstęp i ostrzeżenia zawarte zostały właśnie tam, więc niezorientowanych odsyłam do początku projektu ukulturalniania wszystkich antykomunistów, by nadrobli karygodne braki. Dziś czekają nas kolejne robotniczo-chłopskie uniesienia wywołane przez wrażliwych, sławiących bohaterów buraczanych pól, socjalistycznych poetów. Czyż mógł ostać się w naszych prawicowych szeregach ktokolwiek odporny na piękno poezji czerwieńszej niźli najsoczystszy, prawdziwie radziecki burak, bądź nos kołchoźnika? Jeśli się taki znajdzie, to bez wątpienia obecny seans partyjnego ukulturalniania zwali go z nóg, niczym solidna dawka radzieckiego samogonu.

Dziś zaczniemy od kolejnej pochwały Wielkiego Językoznawcy, byśmy nigdy nie zapomnieli kto jest największą inspiracją lewactwa w całej Europie. Dzieło owe "popełnił" Adam Ważyk:

"Rzeka"

Mądrość Stalina
rzeka szeroka,
w ciężkich turbinach
przetacza wody,
płynąc wysiewa
pszenicę w tundrach,
zalesia stepy,
stawia ogrody.
W gmachu imperium strop się ugina
pękła kolumna.
Wstępuje z głębin
mądrość Stalina,
rzeka podskórna.


Prawdziwa perełka, nieprawdaż? Kolejne dzieło lewicowych geniuszy słowa przeniesie nas do bardziej znanego nam raju, wprawdzie nie tak wspaniałego jak Związek zdRadziecki, lecz wciąż cudownego za sprawą ofiarnej pracy funkcjonariuszy SB i UB zwalczających wszelkie niezadowolenie szybciej i skuteczniej, niż Święty Mikołaj rozdający dzieciom cukierki. Któż ośmieliłby się nie być szczęśliwym mając tak czujnych "opiekunów"? Kolejne dzieło ukazuje nam PRL, źródło cudownych wspomnień każdego ubeka i partyjniaka, w pełnej krasie. Wszak nigdzie nie mogli oni tak beskarnie zabijać, gwałcić i okradać jak w owym Edenie proletariuszy. Swą twórczością zachwyci nas sam Jan Brzechwa! Oto jego dzieło:

"Marsz"

Bije godzina niezapomniana
zakręt historii - druga zmiana
Trzeba zwycięstwu drogę torować,
Marsz rozpoczęty, Partio prowadź!...

Chowa spekulant worki w sklepie,
Kołtun z trwogi pacierze klepie...

Wiedźmy po domach straszą dzieci,
Masła nie ma, wzięli "Sowieci"...

Pasibrzuch wiejski chłopów judzi
Na Sybir będą wywozić ludzi
Żyje, mąci, knowa podziemie,
Walka trwa dalej, wróg nie drzemie,
Kto nie z nami, będzie z nami,
Kto przeciw nam - piła go złamie!

Który tam? Z drogi. Partia kroczy,
Twoja partia ludu roboczy
Wspólnie pracować, wspólnie budować
maszerować! Partio, prowadź!


Komu nie spodobał się powyższy utwór, tego naprawdę wypadałoby przepiłować, gdyż już nic nie sprawi by zapałał iście proletariacką miłością do owej wspaniałej poezji. Wszystko co dobre szybko się kończy. Złe rzeczy trwają z reguły znacznie dłużej, lecz i tą część naszych rozważań na temat niezmierzonego bogactwa umysłowego naszych czerwonych "przyjaciół", należy zakończyć. Uczynimy to literacką perełką Wisławy Szymborskiej. Tak, TEJ, Wisławy Szymborskiej. Zaiste, dzieło to godne nagrody Nobla i dożywotnich dostaw buraków pastewnych zarazem:
"O śmierci Józefa Stalina" (z wiersza Ten dzień):

Jaki rozkaz przekazuje nam
na sztandarach rewolucji profil czwarty?
- Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!
Wzmocnić warty u wszystkich bram!

Oto Partia - ludzkości wzrok.
Oto Partia: siła ludów i sumienie.
Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie.
Jego Partia rozgarnia mrok.

Niewzruszony drukarski znak
drżenia ręki mej piszącej nie przekaże
nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże.
A to słusznie. A to nawet lepiej tak

I jak tu nie kochać tak wielkiej poetki?

Zaprawdę koniec to już lekcji owej, dodam więc też coś od siebie, choć nie swojego autorstwa:

Proletariusze wszystkich krajów, wstydźcie się! ;)
41 komentarzy

Piątek [29.08.2008, 23:49]
Normalny, uczciwy człowiek może mieć problem ze zrozumieniem komuszych szumowin, które po latach zniewalania, poniżania, wykorzystywania i wyniszczania Polaków wciąż mają czelność wchrzaniać się w sprawy naszego narodu, a więc takie, które ich, wiernych sługusów internacjonalistycznej bolszewii, bezpośrednio nie dotyczą. Trzeba przyznać, że z bełkotu przedstawicieli lewicy ciężko zrozumieć o co im właściwie chodzi, zostaje więc żmudne i grożące chorobami psychicznymi studiowanie tekstów marksistowskich "filozofów" bądź też zapoznanie się z przebłyskami "geniuszu" natchnionych lewicowych twórców, co też autor owej GD pragnie zaproponować. Wszak jak można nie zrozumieć czerwonej hołoty i jej chorych fascynacji wiedząc, że ich wodzem był sam "towarzysz Stalin, co usta słodsze ma od malin"?

Na pierwszy ogień idzie powalające na kolana nawet najbardziej zatwardziałych prawicowców dzieło Tadeusza Urgacza, o jakże wiele mówiącym tytule "Uśmiech Stalina".

Lojalnie ostrzegam, iż nie jest to poezja łatwa w odbiorze, a wzniosła refleksja nad jej ujmującą treścią grozić może opluciem monitora podczas nagłych ataków spazmów śmiechu, bądź też, w wypadku spożywania posiłku, zadławieniem się i zejściem śmiertelnym, w myśl starej, znanej nam prawdy, iż komunizm zabija. Wrażliwi mogą sobie w tym momencie darować, gotowych na wszystko twardzieli zapraszam do lektury:

"Uśmiech Stalina"

Bohaterowie węglowych nocy
i soczystego blasku hut,
bohaterowie stu lokomotyw,
bohaterowie buraczanych pól,

których po węgiel, nikiel i mleko,
żelazo, ogień, wodę i chleb
przez lat trzydzieści
w kraju uśmiechu
pędziły naprzód
płonące serca, płonąca krew,

z mojej ojczyzny chciałbym serdecznie
zagadać do was, przyjaciele,
i chciałbym długo gawędzić z wami,
aż świt na niebie zacznie bieleć.

Wiesz - rzekłby tęgi Wania - kołchoźnik
i miły Iwan z "Dynamo" - wiesz,
jakże tu, bracie, nie być radzieckim,
kiedy sam Józef Wissarionowicz
to nasze serce
i nasza krew.

Kombajn się zżyma, kombajn stalowy
w tępym uporze zęby zacina -
już żujesz, bracie, ziarenko zwątpienia,
wtem nagle
czujesz uśmiech Stalina.
Wtedy naprawdę, o gawędzący,
możemy wolą naszą ujarzmiać
bieg syberyjskich, siwych rzek.

I jakże, bracie, nie być radzieckim,
kiedy sam Józef Wissarionowicz
to nasze serce
i nasza krew.

Oto już gadka mknie sobie nocą
od ust radzieckich do polskich ust,
już świt na niebo łuną się wspina.
I nagle,
nagle czujemy, bracia,
dobry, serdeczny uśmiech Stalina.

Myślę, że wszystkich nas wzruszyło do głębi owo szczere, lewicowe wyznanie. Zapraszam do refleksji oraz przedstawiania swoich ulubionych wierszy związanych z naszymi czerwonymi "przyjaciółmi" i ich przeuroczą, propagującą ludobójstwo ideologią, którą chcą nas na siłę uszczęśliwić.

Edycja:

Drugie, wiekopomne dzieło dodałem w komentarzach, lecz przez to ktoś mógłby je pominąć i nie spić słów mądrości z ust natchnionego poety. By naprawić ową pomyłkę, zamieszczam ów wiersz w samej treści GD, tak by każdy miłośnik chłopo-robotniczej poezji miał szansę zapoznać się z owym przebłyskiem geniuszu równie czerwonego co przyświecająca lewicy w naszym kraju gwiazda Związku Radzieckiego. Autorem utworu owego jest K. Gruszczyński:
"Płomień czerwonych krawatów"


...3 razy tak
demokracji znak to.
Głosuj na pierwsze: Żarówka,
na drugie głosuj: szkoła,
na trzecie: traktor.
Już noc.
Przeszyte seriami gwiazd
konają tłumy obłoków.
Chyłkiem ku wiosce
skrada się las.
Wołaj dziewczyno, wołaj dziewczyno -
na pierwsze: lud,
na drugie: wolność,
na trzecie: pokój.
Młodzi Ormowcy
patrolują u wrót
dzisiejszej nocy
I giną.
169 komentarzy

Czwartek [ 3.07.2008, 16:56]
Temat wesołej piosenki wojskowej, której treść zamierzam dziś przytoczyć był poruszany w NIE dobre kilka lat temu. Nie wątpię, iż część z zasady nie czyta gazety Urbana, bądź też pominęła artykuł traktujący o owej radosnej przyśpiewce. Niektórzy pewnie zdążyli już o nim zapomnieć.
Zabawne, iż mimo całej propagandy dotyczącej tolerancji mającej na celu tuszowanie, bądź jawne zakłamywanie oczywistych dla każdego normalnego człowieka różnic między rasami, wciąż można natrafić na takie "kwiatki". Jak widać telewizja i poprawność polityczna wciąż nie mają nad nami całkowitej władzy, skoro trafiają się takie piosenki.
Mimo to mam nadzieję, że nasze wojsko nie do końca inspiruje się ową piosenką podczas swych misji pokojowych, bądź "stabilizujących". Wszak bezsensowna przemoc nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem.
Byłbym wdzięczny gdyby ktoś mógł potwierdzić autentyczność utworu, gdyż poza rzeczoną gazetą nigdzie nań nie trafiłem. Równie dobrze mógł to być specyficzny żart, na który, jako laik, nabrałem się. Wróćmy jednak do samego tekstu przyśpiewki:

"Dostałem nowy karabin
będę zabijał dla hecy
będę zabijał starych i młodych
będę im strzelał w plecy

Ref:
Szafa grająca gra
żołnierzom z RPA
w południe znów krwawa bitwa
wieczorem wóda i dziwka

Jechałem sobie bewupem,
wjechałem w tubylca chatę,
oknami bryznęło mięso,
dostanę za to wypłatę.

Ref:
Szafa grająca .....

Kolesie w zielonych mundurach
bawią się ludzką głową
przecież to głowa murzyna
można ją kopnąć nogą

Ref:
Szafa....

Obdarłem murzyna ze skóry
będę oprawiał nią książki
bogaci koledzy z zachodu
będą przysyłać pieniążki


Ref:
Szafa....

Bitwa nabiera kolorów
ścierwa padają wokoło
Wszyscy spieprzają do tyłu
A my idziemy na czoło!"
16 komentarzy
Poprzednie » « Następne Oglądasz 1–10 z 10

Ostatnie komentarze

© Pardon 2006-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie tagi | Kontakt | Reklama
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. | FAQ

używane auta, nieruchomości ogłoszenia, RTV - telewizory, kamery wideo, AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe, notebooki, laptopy, biustonosze, perfumy, buty damskie, bielizna damska