Minęło już trochę czasu i z całą pewnością wszyscy miłośnicy socjalistycznej poezji pragną kolejnych wierszy tak, jak każdy szanujący się komunista kułaczo-burżuazyjnej krwi. Całe szczęście, że płodni poeci socjalistyczni, bez wątpienia wspomagani przes prężny, bolszewicki przemysł spirytusowy, pozostawili nam po sobie iście nieprzebrane pokłady mądrości, od której sam Lenin dostałby zawrotu głowy. Rozpoczniemy mocnym akcentem, mianowicie utworem Włodzimierza Majakowskiego, radzieckiego poety, którego bez wątpienia wszyscy dziś pokochamy:
"Hymn do obiadu"
Sława wam, idące na obiad miliony,
jak stado bydła puszczone na potraw!
którzyście wymyślili beafsteaki; buliony
i różnego jedzenia tysiące potraw,
Choćby pocisków młotem twardym
tysiące Reimsów udało się rozbić -
tak samo będą nóżki miały pulardy,
i oddychać tak samo będzie rostbeaf.
Żołądka nie zarazi wieczności taniec
wielkością śmierci dla nowej ery!
Żołądek nie może chorować na nic,
oprócz appendycytu i cholery!
Niech w sadle z oczek zostaną szpary,
i tak ci je na próżno ojciec poznaczył.
Na ślepą kiszkę, choć włóż okulary,
kiszka i tak nic nie zobaczy.
Tak, ci nie gorzej. Możesz mu mięć za złe:
Gdybyś miał same usta bez czaszki i wypchnął
od razu do ust by ci wlazła
cała faszerowana tykwa.
Leżże spokojnie bezoki, bezuchy,
z pierogiem w garści zamiast bukietu,
a dzieci twoje na twoim brzuchu ,
będą ci grały w krokieta. .
Śpij, niech nie wmącą się w sen twój zdrowy
eksplozje jakieś, co światem trzęsą.
Dużo jeszcze mleka mają krowy
i moc na świecie wołowego mięsa.
Gdy ostatniemu wołu poderżną gardło
i kłos ostatni na bułki zerwą,
ty, żeby z głodu ci się nie zmarło, -
z gwiazd sfabrykujesz konserwy.
A jeśli umrzesz od kotletów i bulionów,
na pomniku wypisać każemy ci wdzięczni:
"Na tyle to i tyle kotletów milionów,
twoich czterysta tysięcy".
Jak widać poeci radzieccy nie wahali się poruszać trudnych tematów, nie zrozumiałych dla każdego, kto ośmiela się podejść do ich dzieł nie wzmocniwszy się uprzednio kilkoma głębszymi, które w iście magiczny sposób ułatwiają odbiór proletariackiej poezji, chroniąc zarazem przed obłędem, który owa może spowodować. Tak czy inaczej prawdziwy komunista trzeźwy nie chodzi, więc by zrozumieć tych ludzi kilka "strzałów", bądź drinków jest co najmniej wskazane. Kolejny wiersz majaczącego coś w malignie pana Majakowskiego wytłumaczy nam, czym jest rewolucja i dlaczego należy ją wielbić. Oczywiście, jak wszyscy nieoświeceni antykomuniści możemy sądzić, że chodzi jedynie o promowanie kradzieży, bandytyzmu, gwałtów, morderstw, tortur i innych prawdziwie lewicowych cnót. Spójrzmy jak bardzo się mylimy:
"Oda do rewolucji"
Tobie,
wyśmiana
ujadaniem baterii,
językami bagnetów
pokąsana pstro, -
jak łachman postrzępiony
czerwonej materii
ody tryumfalne
"O"!
O zwierzęca!
O dziecinna!
O groszowa!
O straszna!
Jakim imieniem cię jeszcze nazwali?
Jaką ukażesz jutro swą twarz nam?
Smukłej budowli, .
czy kupy zwalisk?
Maszyniście
zakutemu w żelazo,
górnikowi rwącemu pokłady rud
kadzisz,
kadzisz w niemej ekstazie,
wysławiasz ludzki trud.
A jutro
święty
z swych kopuł hydry
otrząsa dymu gryzący krem luf -
twoich sześciocalówek tępodziobe świdry
druzgocą tysiąclecia Kremlów.
Sława!
Gdy w morzu zabłądzi sternik,
(gwizd syren ostry krwią trwogi ociekł)
ty ślesz marynarzy
na tonący pancernik,
gdzie
zapomniany
miauczał kociak.
A potem
nocą wychodząc na łów, -
czub zawadiacki na smagłym torsie,-
kolbami siwych gnasz admirałów
głową w dół
z mostu w Helsingforsie.
Wczorajsze rany nim zdążysz przykryć,
już znowu tryska z nich krew czerwona.
Tobie -
mieszczańskie:
- bądź przeklęta po trzykroć! -
i moje,
w poety,
- o bądź po trzykroć błogosławiona! -
Iście socjalistyczny zapał w połączeniu z bolszewicką bezmyślnością, gdyż kto by chciał myśleć samodzielnie w kraju, w którym Stalin, NKWD i wspaniały, edukacyjny system łagrowy wskazują jednoznacznie, iż kolektywne myślenie sterowane przez wierchuszkę partii jest jedynym, które przy pewnej dozie szczęścia zapewnić może naturalną przyczynę zgonu?
Czymże jest dziś prawdziwy, nowoczesny komunista bez obnoszenia się swoiście pojętym "patriotyzmem" i twierdzenia, że wmawianie mu internacjonalizmu jest niczym gombrowiczowskie "robienie gęby"? Przyjrzyjmy się i temu zjawisku. Proszę państwa, specjalnie dla was, Elżbieta Szemplińska:
"Prawdziwa ojczyzna"
Dawno,
jeszcze byłam dzieckiem,
napisałam w szkolnym zeszycie,
na święto niepodległości:
zamieniliśmy zabór niemiecki
na polski i siniał ze złości,
i grzmiał nauczyciel.
A potem,
kiedy knebel cenzury dławił gardła,
kiedy policja w nocy budziła kolbami,
kiedy Czechosłowacji,
Litwie,
pańska Polska wygrażała armatami
i białowłosy prezydent
wyroki śmierci pisał
na polskich komunardów,
i pod faszyzmu zaborem
proletariat ociekał krwią
my
pełni dumy i wzgardy,
my pełni wściekłości i rozpaczy,
myśmy myśleli:
w naszej prawdziwej ojczyźnie
inaczej
w ojczyźnie
gdzie sierp i młot.
Jak więc teraz mamy płakać po Warszawie?
Jak żałować kawiarń, kościołów, zamku?
kiedy dla nas
tamta Polska
to Polska burżujów i drani,
oficerów, obszarników, policjantów;
kiedy dla nas Warszawa
to stolica krzywdy,
stolica terroru,
stolica bezprawia.
My o inną walczyliśmy Polskę,
inną w sercach kryli przed szpiclem,
dobrą jak matki spojrzenie,
wolną jak ptaków lot,
ojczyznę sprawiedliwą,
ojczyznę, w której czerwień
i sierp,
i młot.
Wiemy już na czym polega lewicowy patriotyzm. Myślę, że na jakiś czas starczy nam owej cudownej poezji, gdyż i tak co wrażliwsi są zapewne na granicy obłędu po zapoznaniu się z tak wspaniałymi dokonaniami naszych czerwonych "przyjaciół". W starciu z literackimi wynurzeniami socjalistycznych literatów, nawet perspektywa otrzymania kuli w potylicę wydaje się być czymś humanitarniejszym. A przecież to jedynie drobna próbka, kropelka z niezmierzonego, czerwonego morza bezdennej głupoty, którą postanowił zaprezentować Wam autor tego cyklu.
Na końcu winien zostać umieszczony morał, lecz wierzę, że każdy miłośnik czerwonej poezji sam jest zdolny dojść do odpowiednich wniosków. Wszak nie jesteśmy komunistami i myśleć możemy samodzielnie.
Informacje powyższe zostały potwierdzone przez misję UE zajmującą się monitorowaniem zawieszenia broni, z tym wyjątkiem, iż przedstawiciele misji nie byli w stanie podać liczebności agresora.
W piątek napastnicy wycofali się z wioski, by zająć ją ponownie wraz z nastaniem zmierzchu.
Bez wątpienia tak jaskrawe przypadki łamania rozejmu, w połączeniu z zaczepnymi działaniami podporządkowanych Rosji południowoosetyjskich sił bezpieczeństwa nie służą pokojowemu procesowi w regionie.
Z punktu widzenia Polski istotniejsze jednak wydaje się być niepokojący stosunek władz Federacji względem prawa międzynarodowego, oraz łatwość z jaką Rosjanie używają argumentów siłowych. Myślę, że obawy przed naszym "sąsiadem" nie są tak bezpodstawne jak chciałyby to przedstawić siły związane z małą, kanapową partyjką wspierającą wszelkie szkodzące naszemu krajowi inicjatywy.
Pozostaje pytanie jakie środki należałoby przedsięwziąć w sytuacji, gdy stosunki naszego kraju z Rosją są w najlepszym razie napięte, jeśli nie wrogie. Jesteśmy co prawda członkiem NATO, lecz czy to powstrzyma rosyjską wierchuszkę przed wywoływaniem incydentów granicznych, a w efekcie również konfrontacją?
Być może w świetle powyższego pomysł budowy bazy amerykańskiej na naszym terytorium nie jest nierozsądny? Rosjanie są przygotowani do konfrontacji z Polską, lecz zapewne dwa razy pomyślą nad zaatakowaniem kraju, w którym stacjonują wojska super-mocarstwa. Nie jest to oczywiście rozwiązanie idealne, wszak znane są incydenty związane z zachowaniem amerykańskich wojaków w różnych krajach, lecz należy się zastanowić co stanowi mniejsze zło. Niewygodna obecność amerykanów, czy może perspektywa otwartej konfrontacji z Rosją?