Ukulturalnianie, część pierwsza...
Na pierwszy ogień idzie powalające na kolana nawet najbardziej zatwardziałych prawicowców dzieło Tadeusza Urgacza, o jakże wiele mówiącym tytule "Uśmiech Stalina".
Lojalnie ostrzegam, iż nie jest to poezja łatwa w odbiorze, a wzniosła refleksja nad jej ujmującą treścią grozić może opluciem monitora podczas nagłych ataków spazmów śmiechu, bądź też, w wypadku spożywania posiłku, zadławieniem się i zejściem śmiertelnym, w myśl starej, znanej nam prawdy, iż komunizm zabija. Wrażliwi mogą sobie w tym momencie darować, gotowych na wszystko twardzieli zapraszam do lektury:
"Uśmiech Stalina"
Bohaterowie węglowych nocy
i soczystego blasku hut,
bohaterowie stu lokomotyw,
bohaterowie buraczanych pól,
których po węgiel, nikiel i mleko,
żelazo, ogień, wodę i chleb
przez lat trzydzieści
w kraju uśmiechu
pędziły naprzód
płonące serca, płonąca krew,
z mojej ojczyzny chciałbym serdecznie
zagadać do was, przyjaciele,
i chciałbym długo gawędzić z wami,
aż świt na niebie zacznie bieleć.
Wiesz - rzekłby tęgi Wania - kołchoźnik
i miły Iwan z "Dynamo" - wiesz,
jakże tu, bracie, nie być radzieckim,
kiedy sam Józef Wissarionowicz
to nasze serce
i nasza krew.
Kombajn się zżyma, kombajn stalowy
w tępym uporze zęby zacina -
już żujesz, bracie, ziarenko zwątpienia,
wtem nagle
czujesz uśmiech Stalina.
Wtedy naprawdę, o gawędzący,
możemy wolą naszą ujarzmiać
bieg syberyjskich, siwych rzek.
I jakże, bracie, nie być radzieckim,
kiedy sam Józef Wissarionowicz
to nasze serce
i nasza krew.
Oto już gadka mknie sobie nocą
od ust radzieckich do polskich ust,
już świt na niebo łuną się wspina.
I nagle,
nagle czujemy, bracia,
dobry, serdeczny uśmiech Stalina.
Edycja:
Drugie, wiekopomne dzieło dodałem w komentarzach, lecz przez to ktoś mógłby je pominąć i nie spić słów mądrości z ust natchnionego poety. By naprawić ową pomyłkę, zamieszczam ów wiersz w samej treści GD, tak by każdy miłośnik chłopo-robotniczej poezji miał szansę zapoznać się z owym przebłyskiem geniuszu równie czerwonego co przyświecająca lewicy w naszym kraju gwiazda Związku Radzieckiego. Autorem utworu owego jest K. Gruszczyński:
...3 razy tak
demokracji znak to.
Głosuj na pierwsze: Żarówka,
na drugie głosuj: szkoła,
na trzecie: traktor.
Już noc.
Przeszyte seriami gwiazd
konają tłumy obłoków.
Chyłkiem ku wiosce
skrada się las.
Wołaj dziewczyno, wołaj dziewczyno -
na pierwsze: lud,
na drugie: wolność,
na trzecie: pokój.
Młodzi Ormowcy
patrolują u wrót
dzisiejszej nocy
I giną.

"Płomień czerwonych krawatów"
K. Gruszczyński
...3 razy tak
demokracji znak to.
Głosuj na pierwsze: Żarówka,
na drugie głosuj: szkoła,
na trzecie: traktor.
Już noc.
Przeszyte seriami gwiazd
konają tłumy obłoków.
Chyłkiem ku wiosce
skrada się las.
Wołaj dziewczyno, wołaj dziewczyno -
na pierwsze: lud,
na drugie: wolność,
na trzecie: pokój.
Młodzi Ormowcy
patrolują u wrót
dzisiejszej nocy
I giną.
Z tym większą ciekawością wpadłem tutaj.
Moje pierwsze GD Białego Brata. Pomijając obopólne "nieścisłości", nastawiłem się na omiatanie wzroczkiem dość inteligentnego tekstu.
Z preludium, dość "inspirującym", ostrym, pełnym niuansów i treściwym. O interludium i reszcie nie wspominając.
Zamiast tego, doświadczyłem:
"Normalny, uczciwy człowiek może mieć problem ze zrozumieniem komuszych szumowin...."
Reszty nie czytałem.
Lotek spać.
Ps. Nie, nie głosuję na lewicę :P